Indeks WIG – co o nim wiemy?

Indeks WIG. Słyszymy o nim codziennie. Nie tylko w mediach branżowych poświęconych giełdzie i gospodarce, ale również w ogólnotematycznych programach telewizyjnych. Założę się, że słyszała o nim większość Polaków i potrafią połączyć słowo „WIG” z giełdą papierów wartościowych. Ale czym tak naprawdę jest indeks WIG? Jak jest zbudowany? Jakie są jego mocne i słabe strony? Wreszcie, czy na pewno najlepiej odzwierciedla to, co dzieje się na giełdzie? Podejrzewam, że problem z odpowiedzią na te pytania miałaby niejedna osoba, która na co dzień śledzi notowania giełdowe.


Czym jest indeks WIG?

WIG, czyli Warszawski Indeks Giełdowy, jest najdłużej notowanym indeksem na polskiej giełdzie – jest obliczany od 16 kwietnia 1991 roku. Jest najszerszym indeksem giełdowym, ponieważ obejmuje wszystkie spółki notowane na Głównym Rynku, które spełniają kryteria bazowe. Stąd też jego bardzo duża popularność, chociaż wszystkich indeksów jest aż 29!

Jakie są kryteria bazowe?

  • liczba akcji w wolnym obrocie większa od 10%,
  • wartość akcji w wolnym obrocie większa od 1 mln Euro,
  • Spółka nie może być zakwalifikowana do List Alertów oraz znajdować się w Strefie Niskiej Płynności.

Powyższe wymagania nie są wygórowane, więc spełnia je zdecydowana większość spółek – obecnie jest ich 393.

WIG jest indeksem typu dochodowego, więc zawiera w sobie zarówno ceny akcji, jak i dochody z dywidend i praw poboru.

Powyższe informacje to ‚suche’ dane, które można znaleźć na głównej stronie GPW lub Wikipedii 🙂 . Z mojego punktu widzenia, konstrukcja indeksu jest ciekawa z innego powodu. Wpływ poszczególnych spółek na notowania WIG jest uzależniony od ich kapitalizacji. Czyli im większa spółka (kapitalizacja), tym większy jej wpływ na WIG. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie – KGHM jest znacznie większą spółką, niż Wilbo, więc jej znaczenie dla giełdy jest zupełnie inne. Z drugiej strony taka konstrukcja powoduje, że jedynie niewielka część wszystkich spółek ma realny wpływ na zachowanie indeksu WIG.


Deficyt… to słowo bardzo często pojawia się w mediach i w naszych dyskusjach. Wydaje nam się, że wszyscy wiedzą, a przynajmniej ‚czują’, czym deficyt jest…

Czym jest deficyt?
Jak jest liczony?
Gdzie kryją się „pułapki”?
Czy warto sobie nim zawracać głowę?

Poznaj odpowiedzi na powyższe pytania we wpisie: „Deficyt deficytowi nierówny…

 


Skład indeksu WIG – wpływ poszczególnych spółek

10 największych spółek indeksu WIG, ma 50% wpływ na notowania indeksu! Inaczej mówiąc, 2,5% wszystkich spółek, ‚kontroluje’ WIG w 50%! Interesujące prawda? Za połowę ruchu WIG odpowiada tylko 10 największych spółek. Sam PKN Orlen to aż 8,40% wpływu na notowania WIG.

10 największych spółek WIG i ich wpływ na notowania:

WIG - 10 najwiekszych spolek

Przedstawiając sytuację na przykładzie, gdyby na którejś z sesji powyższe 10 spółek straciło po 2%, a pozostałe 383 spółki nie odnotowałyby ruch ani w górę, ani w dół, to WIG spadłby o 1%! Mimo, że 97,5% spółek nie zmieniło swojego kursu!

Idąc dalej, 30 największych spółek (7,63% wszystkich spółek WIG) wpływa na WIG w 76%! Czyli ponad 92% spółek ma wpływ na zachowanie WIG tylko w 24%.

30 największych spółek WIG i ich wpływ na notowania:

WIG - 30 najwiekszych spolek

Jeśli przyjrzelibyśmy się połowie największych spółek WIG (196 spółek), to okazałoby się, że ‚kontrolują’ one 97,9% WIG! Patrząc z drugiej strony, oznacza to, że połowa najmniejszych spółek WIG wpływa na notowania tylko w 2,1%!

Gdyby połowa największych spółek na sesji nie zmieniła swojego kursu, a połowa najmniejszych spółek wzrosła o 10%, to wpływ tego ruchu na indeks WIG byłby znikomy. WIG wzrósłby jedynie o ok. 0,21%, mimo, że aż 193 spółki wzrosłyby o 10% w ciągu jednej sesji!

Oczywiście jest to sytuacja czysto hipotetyczna, która nigdy się nie zdarzy. Uzmysławia jednak, że zachowanie połowy spółek nie znajduje swojego odbicia w notowaniach WIG. A co jeśli w portfelu inwestycyjnym posiadasz spółki akurat z tej ‚mniejszej’ połowy? Czy w takim przypadku porównywanie się  i codzienne spoglądanie na notowania WIG ma sens?

Połowa największych vs. połowa najmniejszych spółek WIG:

WIG - połowa najwiekszych


W pierwszej chwili powyższe informacje mogą się wydać nieco zaskakujące, być może nawet niedorzeczne. Jak to? Połowa spółek nie ma praktycznie żadnego wpływu na WIG? Taki niestety (stety?) jest fakt. Najważniejsze, to być świadomym, w jaki sposób zbudowany jest WIG (oraz inne główne indeksy: WIG20, mWIG40 i sWIG80). Na stronie GPW można codziennie znaleźć zaktualizowane informacje o wpływie poszczególnych spółek na dany indeks (‚udział w portfelu’). Warto śledzić te informacje, warto również sprawdzić, jaki udział w całym indeksie mają spółki, które posiadamy we własnym portfelu inwestycyjnym.


Indeks WIG. Najpopularniejszy indeks giełdowy na polskiej giełdzie. Każdy z nas się nim posługuje, ale czy wiemy, czym dokładnie jest? Mimo, że najpopularniejszy, to jednak posiada kilka wad! I to dość sporych. Na przykład osobiście rzadko używam indeksu WIG jako benchmarku – po prostu nie odzwierciedla mojego sposobu inwestowania.

Dowiedz się więcej o tym, jak zbudowany jest WIG!


Udział sektorów w WIG

Indeks WIG to nie tylko spółki, ale także szersze pojęcie sektorów. Jeżeli przyjrzymy się 30 największym spółkom (75% wpływu na notowania WIG), to okaże się, że kilka sektorów ma decydujący wpływ na to, co dzieje się z WIG.

Wpływ poszczególnych sektorów na notowania WIG:

Udział sektorów

Zdecydowanie największym sektorem są banki. Ich wpływ na WIG wynosi ponad 27%. Osobnym sektorem są ‚Ubezpieczenia‚, które na co dzień (również przez polityków) łączone są z działalnością bankową. Ich łączy wpływ na WIG wynosi 27,47% + 6,47% = 33,94%.

Kolejnym potężnym sektorem jest sektor paliwowy, z wpływem ponad 13% na WIG. Za całość odpowiedzialne są właściwie tylko dwie spółki PKN Orlen i PGNiG. Czyli silne ruchy na tych spółkach, potrafią zachwiać całym WIG.

Pozostałem sektory nie mają aż tak wielkiego wpływu na WIG, chociaż spory jest udział energetyki (6,35%), surowców (3,50%) i handlu detalicznego (7,14%).

Wniosek? Banki, ubezpieczenia i paliwa ‚kontrolują’ łącznie prawie 50% ruchu WIG! Czyli kilka sektorów (kilkanaście spółek) zdominowało WIG.


Studium przypadku – WIG, mWIG40, sWIG80 i WIG-Banki

Podsumowując dotychczasowe rozważania:

  • niewielka część spółek ‚kontroluje’ większość ruchu indeksu WIG,
  • kilka największych sektorów ma kluczowy wpływ na WIG

Można powiedzieć, że ‚koncentracja’ jest bardzo duża i w chwili obecnej leży w ‚rękach’ banków, ubezpieczycieli, sektora paliwowego i handlu detalicznego.

Tak się składa, że wydarzenia z okresu ostatnich kilkunastu miesięcy dają nam świetny materiał do analizy. Po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich oraz późniejszym triumfie PiS, zaistniała realna szansa na wprowadzenie ‚podatku od banków’ (mój wpis o realnych wpływach) i od handlu wielkopowierzchniowego oraz pomoc frankowiczom, której koszty poniosłyby m.in. banki. Dodatkowo banki zostały obciążone składkami na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, w związku z kilkoma upadkami SKOK-ów i SK Banku (wpisWszystkie te rozwiązania wiążą się ze sporym obciążeniem finansowym banków i ubezpieczycieli. Czyli spółek, które chociaż nie są liczne, to mają bardzo duży wpływ na notowania indeksu WIG.

Oczywistą reakcją rynku na powyższe zdarzenia były spadki cen akcji banków i ubezpieczycieli, które miały miejsce od maja 2015 roku.

Notowania indeksu WIG-Banki:

WIGbanki

Banki, które zgrupowane są w indeksie branżowym WIG-Banki, straciły od maja 2015 roku aż 29%! Jest to kolosalny spadek, za który odpowiadają głównie wyżej wymienione powodu.

Wiemy już, że banki przeżyły bardzo dużą przecenę. Spójrzmy jak zachował się w tym czasie WIG.

Notowania indeksu WIG:

WIG

Zgodnie z powyższą ‚teorią’, banki i ubezpieczyciele powinny pociągnąć w dół indeks WIG. W końcu ich udział w WIG wynosi prawie 30%. I tak się stało. Co prawda (i dobrze!) spadek nie jest tak duży jak WIG-Banki, ale jednak WIG obsunął się o 19%.

Czy zestawiając ze sobą te dwie informacje: ogromny wpływ banków na WIG oraz spadek WIG o 19%, można powiedzieć, że mniej więcej każda spółka WIG straciła 19%? Moim zdaniem nie. Zdecydowanie największą część tego ruchu wzięły na siebie banki i ubezpieczyciele.

Jak to udowodnić? Możemy spojrzeć na dwa mniejsze indeksy mWIG40 i sWIG80, których portfel jest zdecydowanie bardziej zrównoważony – brakuje w nich dominujących spółek i sektorów. Szczególnie w przypadku sWIG80. Można to sprawdzić tutaj (mWIG40) i tutaj (sWIG80).

Notowania indeksu mWIG40:

mWIG40

Notowania indeksu sWIG80:

sWIG80

mWIG40 stracił stosunkowo dużo, bo 12,4%. Dużo lepiej w tym czasie zachował się sWIG80, który stracił tylko 4,9%.

Zbierając dane razem:

  • WIG-Banki: -29,3%
  • WIG: -19,5%
  • mWIG40: -12,4%
  • sWIG80: -4,9%

Bardzo dobrze widać, że mocna przecena banków i ubezpieczycieli, którzy odgrywają kluczową rolę na polskiej giełdzie, przełożyła się na spadki indeksu WIG. Ponieważ banki i ubezpieczyciele odgrywają niewielką rolę w mWIG40 i właściwie nie mają żadnego wpływu na sWIG80, to indeksy te zachowywały się dużo lepiej.

W niektórych poprzednich wpisach wiele razy powtarzałem, że spadki w drugiej połowie 2015 roku to była przecena głównie banków i ubezpieczycieli, a pozostałe spółki miały się znacznie lepiej – myślę, że powyższa analiza to udowadnia.


Podejmowanie decyzji inwestycyjnych jest dla mnie łatwiejsze dzięki MyFund.pl, gdzie mogę na bieżąco obserwować wyniki mojego portfela inwestycyjnego. Świetne narzędzie, które daje mi pełną kontrolę nad portfelem. A przecież informacja o tym, co się dzieje w naszym portfelu to podstawa 🙂


Podsumowanie

Konstrukcja indeksu WIG powoduje, że nie odzwierciedla on doskonale tego, co tak naprawdę dzieje się z wszystkimi spółkami i branżami na naszej giełdzie. Bardzo często trzeba sięgnąć nieco głębiej – do indeksu sWIG80, mWIG40 lub indeksów branżowych.

Nie oznacza to, że WIG jest złym indeksem. Po prostu jego budowa odzwierciedla charakterystykę polskiej giełdy – kilkanaście bardzo dużych spółek z kilku branży oraz bardzo dużo średnich i małych spółek.

Najważniejsze to mieć świadomość tego, jak zbudowany jest dany indeks – które spółki i branże najmocniej na niego wpływają, czy jest indeksem cenowym, czy dochodowym, jakie ograniczenia i kryteria narzuca regulator itp. Grunt to nie patrzeć bezkrytycznie na notowania indeksów, tylko zastanowić się, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej.

Temat budowy indeksów jest bardzo istotny, jeżeli używamy ich jako benchmarków. Najczęściej porównujemy swoje wyniki do WIG, ale czy rzeczywiście nasz sposób inwestowania oraz skład naszego portfela odpowiada budowie WIG? Być może inwestujemy głównie w małe i średnie spółki i lepszy byłby mWIG40 lub sWIG80? A może najodpowiedniejsze byłoby stworzenie własnego benchmarku, który najwierniej oddawałby skład naszego portfela inwestycyjnego? Osobiście nie używam jednego benchmarku – porównuję się jednocześnie do WIG, mWIG40, sWIG80 i Indeksu cenowego starając się chłodnym okiem oceniać osiągane rezultaty inwestycyjne. Z góry odrzucam jedynie WIG20, którego skład nie ma nic wspólnego z moim podejściem do inwestowania. Mimo wszystko uważam, że WIG pozostanie tym indeksem, do którego najczęściej będziemy się odwoływać – głównie ze względu na jego ugruntowaną przez lata popularność wśród inwestorów, analityków i ekonomistów.


STOP

Zapisałeś się już na listę wybrańców? 🙂

-> błyskawiczna informacja o nowych wpisach

-> informacja o zmianach wskazań barometru makro

-> informacja o wynikach portfela inwestycyjnego

 

 

Podziel się: