Określenie profilu inwestora oraz budowa prostej strategii inwestycyjnej

Na początku przygody z inwestowaniem mało kto zaprząta sobie myśli takimi rzeczami jak ‚profil inwestora’ czy ‚strategia inwestycyjna’. Pełni wigoru chcemy po prostu inwestować! Już, jak najszybciej. Zarabiać! Dopiero z biegiem czasu dostrzegamy, że dobry plan działania to podstawa. Bez niego nie osiągniemy sukcesu w finansach osobistych. Zapraszam do wpisu, z którego dowiesz się, jak określić swój profil inwestora – swoje potrzeby i możliwości, oraz jak w oparciu o nie zbudować prostą strategię działania.


Wpis jest częścią cyklu tematycznego „Szkoła inwestowania”.


„Jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zabierze cię donikąd”
Henry Kissinger


Jednym z podstawowych elementów skutecznego działania jest postawienie jasno zdefiniowanego CELU. Bez celu tak naprawdę błądzimy po omacku nie mając pojęcia gdzie i po co zmierzamy. Tak jest nie tylko w życiu, ale także (a może przede wszystkim?) w inwestowaniu i oszczędzaniu. Musimy posiadać CEL.

Wyobraźmy sobie, że dziś znajdujemy się w punkcie X, a nasz cel to punkt Y:

xy

Czegoś nam brakuje? Ano, brakuje:

xyzestrzalka

Brakuje nam strzałki, czyli PLANU realizacji celu. W inwestowaniu i oszczędzaniu możesz zdać się na przypadek myśląc, że „jakoś to będzie”. Gwarantuję ci jednak, że zdecydowanie lepsze rezultaty osiąga się mając CEL i PLAN.

CEL można zdefiniować stosunkowo łatwo. Trudniejsza jest budowa rozwiązania, które pomoże nam osiągnąć zamierzony punkt. Aby to zrobić, musimy odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Szczerze. Pomoże nam to określić nie tylko nasz cel, ale także profil inwestora – nasze mocne i słabe strony, skłonność do ryzyka, sytuację finansową i inne istotne aspekty.

Gdy już będziemy znać swój cel oraz profil inwestora będziemy mogli stworzyć indywidualną strategię inwestycyjną.

Właśnie tym się dziś zajmiemy:

  1. Stworzeniem profilu inwestora
  2. Budową strategii inwestycyjnej

Profil inwestora

Jaki jest mój cel inwestycyjny?

Jak wspomniałem wyżej, postawienie celu jest stosunkowo proste. Właściwie cele posiada każdy, mało jest jednak osób, które posiadają realne plany prowadzące do osiągania celów. W kontekście naszych finansów musimy odpowiedzieć sobie na jedno proste pytanie:

DO CZEGO POTRZEBUJEMY PIENIĘDZY I ILE ICH POTRZEBUJEMY?

  • Chcę kupić mieszkanie lub dom?
  • Samochód?
  • Posłać dzieci na studia do innego miasta?
  • Myślę już o środkach na emeryturę?

Wszystkie te cele są dobre. Jakikolwiek cel wymyślisz – będzie on dobry. Pod jednym warunkiem. Będzie realny. Nie ma nic bardziej demotywującego niż cel, który z dnia na dzień coraz bardziej oddala się z zasięgu wzroku. Poprzeczkę trzeba postawić na odpowiedniej wysokości. Na takiej, abyśmy musieli się nieco wysilić, aby nad nią przeskoczyć.

Oczywiście celów możesz mieć więcej. Twoim celem może być jednocześnie chęć szybszego spłacenia kredytu, kupno większego samochodu i zbieranie na emeryturę. Zazwyczaj różnią się horyzontem czasowym, więc wystarczy nadać im odpowiedni priorytet.

To w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o postawienie celu inwestycyjnego. Teraz zajmijmy się określeniem profilu inwestora.


Jaka jest moja sytuacja finansowa?

Trudne pytanie? Raczej nie. Jeśli prowadzimy budżet domowy, czyli planujemy i kontrolujemy swoje wpływy i wydatki, to doskonale wiemy na czym stoimy. Tak, zachęcam do prowadzenia budżetu domowego.

Do opisania aktualnej sytuacji finansowej pomocne mogą być poniższe pytania:

  • Ile posiadam oszczędności?
  • Ile zarabiam (źródła dochodu)?
  • Ile wydaję?
  • Ile miesięcznie oszczędzam (jeśli w ogóle!)?
  • Jak często pojawiają się nieregularne wydatki?
  • Czy zdarzają się jednorazowe ‘ekstra’ wpływy?
  • Czy w ostatnich 1-3 latach poprawiła się moja sytuacja finansowa? O ile?
  • Czy mam stabilną pracę?
  • Czy w razie utraty pracy będę miał problem ze znalezieniem pracy podobnie płatnej?
  • Czy mam szansę awansu lub zmiany pracy na lepiej płatną?
  • Czy robię coś, aby znaleźć lepsze/lepiej płatne zajęcie?
  • Czy w przyszłości moje bieżące wydatki wzrosną i dlaczego?
  • Czy w przyszłości będę mógł oszczędzać więcej, czy mniej?

Wszystkie te pytanie sprowadzają się do próby określenia trzech rzeczy:

  1. Ile obecnie posiadam pieniędzy
  2. Ile pieniędzy jestem w stanie oszczędzać na bieżąco (z miesiąca na miesiąc lub w skali roku, jeśli posiadasz duże, jednorazowe wpływy lub wydatki, które zniekształcałyby miesięczne obliczenia)
  3. Czy w przyszłości sytuacja się zmieni – będzie lepsza, czy gorsza?

Od początku 2017 roku prowadzę swój portfel inwestycyjny zgodnie ze Strategią Inwestycyjną.

Istotne jest, aby wyznaczyć sobie cel i konsekwentnie go realizować!

Polecam dwa wpisy na blogu związane ze Strategią:

  1. Teoretyczne podejście do tworzenia Strategii – pomoże ci stworzyć własną!
  2. Opis mojej Strategii Inwestycyjnej na lata 2017-2020

Ile mogę przeznaczyć na inwestycje?

Odpowiedź na to pytanie ułatwi nam poprzedni punkt. Wiemy, jakie mamy oszczędności, wiemy ile na bieżąco odkładamy i mniej więcej szacujemy, jak będzie wyglądać nasza sytuacja finansowa w najbliższej przyszłości.

Przede wszystkim na inwestycje powinniśmy przeznaczyć środki, których nie będziemy potrzebować w kolejnych miesiącach. Chociaż tu akurat wiele uzależnione jest od tego, w jakie aktywa będziemy inwestować. Jeśli będą to np. lokaty lub konta oszczędnościowe, to są to bardzo płynne aktywa i szybko można przenieść środki jeśli w nagłej sytuacji będziemy potrzebować pieniędzy.

Na inwestycje możemy przeznaczyć środki, które już mamy zaoszczędzone oraz zwiększać portfel o comiesięczne oszczędności.


Ile mogę stracić?

Jest to bardzo istotne pytanie. Odpowiedź brzmi: jak najmniej, a najlepiej wcale. Jednak w praktyce to nie takie proste. Istnieje zależność pomiędzy potencjalnym zwrotem, a stratą. Im bardziej ryzykowne aktywa, tym potencjalnie większy zysk, ale także możliwa większa strata. Sztuką jest taki dobór aktywów do portfela, aby znaleźć kompromis pomiędzy ryzykiem, a oczekiwaną stopą zwrotu.

Na pytanie ‘ile mogę stracić?’ pomoże nam odpowiedzieć kilka rzeczy:

Cel inwestycyjny. Jeżeli jest poważny, jak np. mieszkanie czy dom, to podstawą powinno być zabezpieczenie kapitału i oczekiwana niewielka stopa zwrotu. Przecież nie zaryzykujemy na rynku opcji lub kontraktów terminowych pieniędzy, które mają nam zagwarantować dach nad głową.

Stosunek inwestowanej kwoty do naszych zarobków. Jeżeli posiadamy duże oszczędności w stosunku do wysokości naszych zarobków (np. dostaliśmy spadek 300 tys. zł, a zarabiamy 3 tys. zł), to również głupotą byłoby inwestowanie w aktywa ryzykowne. Każde wahanie cen o 10% powodowałoby, że oszczędności rosłyby lub topniały o równowartość rocznych zarobków!

Skłonność do ryzyka. Niektórzy posiadają cechy charakteru, które powodują, że są w stanie więcej zaryzykować, nawet ze świadomością, że mogą dużo stracić. Jest to kwestia mocno indywidualna.

Określić powinniśmy, jaki spadek wartości portfela akceptujemy wartościowo lub procentowo w danym horyzoncie czasowym (np. horyzont czasowy do realizacji postawionego celu). Im niższa kwota inwestycji i mniej znaczący cel inwestycyjny, tym na większe ryzyko możemy sobie pozwolić.


Jaki jest horyzont czasowy inwestycji?

Horyzont czasowy inwestycji wynika bezpośrednio z przyjętego celu inwestycyjnego. Nie będziemy oszczędzać 15 lat na samochód. Pytanie jest więc proste: kiedy chcę kupić mieszkanie? Kiedy zamierzam spłacić kredyt? Kiedy chcę pojechać na wakacje? Kiedy dzieci wyjadą na studia?


Ile czasu mogę poświęcić na śledzenie inwestycji?

Oprócz pieniędzy poświęcamy inną cenną rzecz – czas. Niestety, mamy go bardzo ograniczoną ilość. To, ile czasu chcemy poświęcić naszym inwestycjom zależy od aktywów, w które zainwestujemy. Wiadomo, że najbardziej absorbujący jest rynek akcji, opcji, kontraktów terminowych, czyli aktywów, które wymagają największej wiedzy oraz są najbardziej ryzykowne, ale także potencjalnie zapewniają najwyższą stopę zwrotu.

Pamiętaj, że więcej czasu poświęconego inwestowaniu nie oznacza lepszych efektów! Czasem możemy ‘przekombinować’ śledząc codziennie notowania posiadanych funduszy inwestycyjnych. Lepiej ten czas poświęcić na naukę.

Do śledzenia portfela polecam MyFund.pl – świetne narzędzie, dzięki któremu bardzo szybko będziemy mogli przejrzeć wartość naszych inwestycji!


Co wiem na temat giełdy, ekonomii, inwestycji?

Przede wszystkim inwestujmy w aktywa, które rozumiemy! Nie znasz się na giełdzie? Zrezygnuj z indywidualnego doboru akcji lub rozpocznij naukę, a na akcje przeznacz niewielką część portfela – zdobywaj doświadczenie.

Nie zapominajmy także, że rynek się zmienia. Stale musimy go śledzić, uczyć się nowych rzeczy. Jak w życiu – kto się nie rozwija, ten się cofa.

Jeśli nie czujemy się pewnie w samodzielnym inwestowaniu, lepiej powierzyć te rolę specjalistom i zainwestować w fundusze inwestycyjne – w zależności od skłonności do ryzyka – akcyjne, mieszane, obligacji lub pieniężne.


Podejmowanie decyzji inwestycyjnych jest dla mnie łatwiejsze dzięki MyFund.pl, gdzie mogę na bieżąco obserwować wyniki mojego portfela inwestycyjnego. Świetne narzędzie, które daje mi pełną kontrolę nad portfelem. A przecież informacja o tym, co się dzieje w naszym portfelu to podstawa 🙂


Strategia inwestycyjna


Strategia inwestycyjna przyjęty przez inwestora schemat (plan), według którego pomnaża posiadane przez siebie środki. Stworzenie strategii inwestycyjnej polega na rozpoznaniu swoich potrzeb i możliwości oraz zaprojektowaniu celów i sposobów, jakimi je osiągnąć.


Dzięki odpowiedzi na kilka powyższych pytań poznaliśmy swój profil inwestora i wiemy:

  1. Czego chcemy i ile to będzie kosztować
  2. Ile obecnie posiadamy pieniędzy i ile możemy na bieżąco oszczędzać
  3. Jaka jest nasza skłonność do ryzyka
  4. Kiedy chcemy zrealizować cel
  5. Jaką wiedzę na temat inwestowania posiadamy

Najistotniejsze jest, aby wszystkie części były ze sobą spójne i prowadziły do powstania realnej strategii inwestycyjnej! Jeśli naszym celem jest jacht za dwa miliony dolarów, nie mamy oszczędności, zarabiamy przeciętnie, niewiele wiemy o inwestowaniu, a w morze chcielibyśmy wypłynąć za trzy lata… odpuśćmy sobie.


Aby zbudować plan inwestycyjny zacznijmy od stworzenia wariantu pierwszego. Policzmy, ile będziemy mieć oszczędności na realizację celu, gdybyśmy w ogóle nie inwestowali. Zróbmy to na poniższym przykładzie:


„Celem jest zakup mieszkania za cztery lata. Wartość nieruchomości wynosi ok. 200 tys. zł, a z własnych środków chcę sfinansować ok. 70%. Potrzebuję więc za cztery lata 140 tys. zł (70% z 200 tys. zł). Obecnie mam 45 tys. zł oszczędności, a miesięcznie odkładam 1,5 tys. zł. Zakładam, że w ciągu kolejnych lat moja sytuacja finansowa nie zmieni się.”


Obecne oszczędności + 4 lata * 12 miesięcy * bieżące oszczędności = kwota po czterech latach
45 000 zł + 4 * 12 * 1 500 zł = 117 000 zł

Niestety, z samych oszczędności nie zbierzemy wymaganej kwoty. Jeśli chcemy mieć za cztery lata 140 tys. zł, a z samych oszczędności (bez inwestowania) będziemy mieć 117 tys. zł, to potrzebujemy zysku z inwestycji w wysokości ‘jedynie’ 23 tys. zł. To dobrze, że to stosunkowo niewielka kwota, ponieważ zakup nieruchomości jest poważną decyzją i nie chcemy ryzykować utraty kapitału agresywnie inwestując na rynku kapitałowym.


Policzmy teraz wariant drugi, czyli z zaangażowaniem w jak najbezpieczniejsze aktywa. Przyjmijmy, że inwestycja w bezpieczne aktywa, czyli lokaty i konta oszczędnościowe da nam 2% netto w skali roku.

Uprośćmy nieco sprawę – załóżmy, ze co roku zakładamy lokatę na 12 miesięcy. Czyli w pierwszym roku zakładamy lokatę na 45 000 zł. A w kolejnym roku na: 45 tys. zł + 18 tys. zł oszczędności (12 * 1500 zł) + odsetki z poprzednich lat. I tak dalej w kolejnych latach.

Po 1 roku: 45 000 + odsetki + oszczędności = 45 000 + 900 + 18 000 = 63 900 zł
Po 2 roku: 63 900 + odsetki + oszczędności = 63 900 + 1 278 + 18 000 = 83 178 zł
Po 3 roku: 83 178 + odsetki + oszczędności = 83 178 + 1 663 + 18 000 = 102 841 zł
Po 4 roku: 102 841 + odsetki + oszczędności = 102 841 + 2 057 + 18 000 = 122 898 zł

Niestety, okazuje się, że inwestowanie w najbezpieczniejsze, najprostsze i jednocześnie najmniej zyskowne aktywa nie pozwoli nam zebrać oczekiwanej kwoty. A być może ten bezpieczny wariant zadowoli bohatera naszego przykładu? Na pewno jest jakąś opcją do rozważenia – bezpieczny zysk bez ryzyka.


Sprawdźmy więc (wariant trzeci – według oczekiwanej stopy zwrotu), jaką roczną stopę zwrotu musielibyśmy osiągnąć, aby przy aktualnych oszczędnościach w wysokości 45 000 zł oraz corocznych oszczędnościach 18 000 zł, zbudować kapitał 140 000 zł w cztery lata.

Okazuje się, że wystarczy, aby rocznie nasz portfel zarabiał 7,5% netto. W obecnych warunkach rynkowych osiągnięcie takiej stopy zwrotu jest trudne bez ponoszenia ryzyka. Chcąc zrealizować cel inwestycyjny musimy ponieść ryzyko, czyli narazić część kapitału na stratę. Czy nasz bohater jest na to gotowy? A może woli wariant pierwszy lub wariant drugi? Na to odpowiedział sobie w pytaniu „Ile mogę stracić?” określając swoją skłonność do ryzyka. Rozwiązaniem jest także przesunięcie terminu realizacji celu, np. do 5 lat.

Ponieważ inwestycja w nieruchomość jest sprawą poważną, a nie naszą zachcianką bez której damy radę przeżyć, a kwota niesamowicie wysoka w stosunku do zarobków, nawet w wariancie trzecim chcemy zabezpieczyć znaczną część kapitału. Dlatego postanowiłem podzielić portfel na dwie części.

Część bezpieczna to środki, które inwestujemy w jak najmniej ryzykowne aktywa – lokaty, konta oszczędnościowe, obligacje. Zakładamy, że zysk z tych aktywów wynosi 2% netto rocznie. Tak samo jak w wariancie drugim.

Część ryzykowna to środki, które zostaną zainwestowane w ryzykowniejsze aktywa – fundusze akcji, fundusze mieszane, akcje spółek giełdowych. Tutaj ciężko przyjąć konkretną stopę zwrotu. Wiele zależy nie tylko od naszych umiejętności inwestycyjnych, ale także od sytuacji rynkowej w okresie inwestowania. Dlatego warto rozważyć kilka wariantów z różnymi stopami zwrotu.

Ponieważ chcemy zabezpieczyć znaczną część kapitału, na ‘część bezpieczną’ trafiać będą wszystkie comiesięczne oszczędności z czterech lat (72 000 zł + odsetki), a ‘część ryzykowną’ stworzą obecne oszczędności, czyli 45 000 zł.

Ostateczny rezultat uzależniony jest od stopy zwrotu osiągniętej z ‘części’ ryzykownej.

Spójrzmy na tabelę, w której rozpisałem poszczególne możliwości:

tabela-wariant-3

Jeżeli rocznie będziemy tracić aż 10% z części akcyjnej, to po czterech latach mimo kiepskich wyników zgromadzimy ok 103 tys. zł. Wariant neutralny zakłada, że stopa zwrotu ‘części ryzykownej’ to 0%. Wtedy będziemy mieć 119 tys. zł. Przy wariancie optymistycznym, czyli 5% rocznie z ‘części ryzykownej’  zgromadzimy ok. 129 tys. zł. Realizację celu zapewni dopiero wariant bardzo optymistyczny, czyli 10% rocznie. Przy dobrym, rosnącym rynku, osiągnięcie 10% jest trudne, ale realne dla dobrego inwestora. Swój portfel inwestycyjny prowadzę od ponad trzech lat i w tym czasie osiągnąłem średnioroczną stopę zwrotu ok. 8,3% netto (czyli z uwzględnieniem podatku od zysków kapitałowych, zapłaconych prowizji i innych kosztów).


Podsumowując, mamy trzy warianty:

  • Wariant pierwszy – brak jakichkolwiek inwestycji; wszystko do ‘skarpety’
  • Wariant drugi – całość w bezpiecznych aktywach (lokaty, obligacje)
  • Wariant trzeci – część portfela inwestowana w ryzykowne aktywa (mogące przynieść stratę!)

Oczekiwana wartość oszczędności po czterech latach, w zależności od wariantu, wygląda tak:

oczekiwany-wynik-wariantow

Dla wzrokowców wykres, który może nieco lepiej pokaże rezultaty poszczególnych wariantów:

oczekiwany-wynik-wariantow-wykres

Ostateczny wybór wariantu należy do naszego bohatera. Tylko wariant trzeci daje szansę na zrealizowanie celu, ale równie dobrze może doprowadzić do niewielkich strat. Jeżeli zdecyduje się na znacznie bezpieczniejszy wariant nr 2, to nie zrealizuje celu – uzbiera ok. 122 tysięcy złotych. Może ta kwota go usatysfakcjonuje i zrezygnuje z ryzykowniejszych wariantów? Przynajmniej będzie spał spokojnie w razie niespodziewanego załamania rynku akcji.

Oczywiście przedstawione warianty to tylko przykłady. Chodzi o pokazanie pewnej idei – aby policzyć, ile możemy po prostu zaoszczędzić (wariant 1), ile będziemy mieć pieniędzy jeśli wrzucimy wszystko na lokaty (wariant 2) lub część zainwestujemy w ryzykowne aktywa (wariant 3). Warianty można modyfikować. Można bawić się terminem realizacji celu – wtedy na naszą korzyść działają bieżące oszczędności i procent składany. Możemy zmieniać proporcje pomiędzy ‘portfelem bezpiecznym’, a ‘portfelem ryzykownym’.


Podsumowanie

Być może jesteś rozczarowany. Jeśli oczekiwałeś super-łatwego sposobu na pomnożenie oszczędności, to go tutaj nie znalazłeś. Niestety, nie ma drogi na skróty. Jeżeli widzimy bardzo atrakcyjną ofertę z dopiskiem ‘bez ryzyka’ to powinna nam się zaświecić lampka ostrzegawcza – wystarczy przypomnieć ile osób dało się złapać na Amber Gold.

Ta krótka lekcja ma nam pomóc w jasnym określeniu celów i stworzeniu profilu inwestora. Jeżeli szczerze odpowiemy sobie na te kilka pytań dużo łatwiej będzie nam stworzyć strategię, która poprowadzi nas do realizacji celu. Albo okaże się, że nasz cel jest nierealny i potrzebne będą małe korekty. W każdym razie poznamy prawdę 🙂


STOP

Zapisałeś się już na listę wybrańców? 🙂

-> błyskawiczna informacja o nowych wpisach

-> informacja o zmianach wskazań barometru makro

-> informacja o wynikach portfela inwestycyjnego

 

 

Podziel się:

6 komentarzy

  1. Pingback: Ponad Kreską – Podsumowanie portfela – listopad 2016

  2. Michał   •  

    Sam opracowałem taki plan kilka lat temu. Cel? Milion złotych do 40-ski i przejście na prywatną emeryturę 🙂 Jego osiągnięcie wymaga przyrostu kapitału 30% rocznie, czyli bardzo ambitnie, ale moim zdaniem wykonalne.

  3. Pingback: Ponad Kreską – Moja Strategia Inwestycyjna 2017-2020

  4. Pingback: Ponad Kreską – Wraca inflacja! Co z oszczędnościami?

  5. Pingback: Ponad Kreską – Benchmark do mojej Strategii Inwestycyjnej

  6. Pingback: Ponad Kreską – Benchmark do Strategii Inwestycyjnej – aktualizacja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *