Deficyt deficytowi nierówny…

Na przełomie stycznia i lutego Ministerstwo Finansów podało informację o deficycie budżetowym na poziomie, którego mało kto się spodziewał – zaskoczył negatywnie. W artykułach, komentarzach, w mediach społecznościowych i tradycyjnych rozgorzała dyskusja pomiędzy politykami, ekonomistami, analitykami i zwykłymi obywatelami. Dlaczego deficyt jest tak wysoki i czy jest rekordowy? Niestety, dyskusja toczyła się głównie na płaszczyźnie politycznej. W całej tej dyskusji, z czysto ekonomicznego i metodologicznego punktu widzenia, zauważyłem kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.


Wszystkie informacje oraz dane liczbowe, na podstawie których powstały wykresy, pochodzą z oficjalnych stron Ministerstwa Finansów, Narodowego Banku Polskiego, systemu ISAP oraz Eurostatu.

Politykę zostawmy na boku. Zajmijmy się kilkoma rzeczami, które mam wrażenie są mocno nieuporządkowane i mają z nimi problem również dziennikarze ekonomiczni.

A oto 3 główne tematy, które moim zdaniem wymagają doprecyzowania:

  1. Deficyt… ale czego?
  2. LTE i zysk NBP – ujęte w całości czy nie?
  3. Czy deficyt budżetowy jest rekordowy?

DEFICYT… ALE CZEGO?

Najtrudniejszy temat na początek. Pozostałe dwa są znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze – jeśli przetrwasz temat definicji i metodologii to później będzie z górki 😉

„Deficyt” to z definicji Słownika Języka Polskiego „niedobór”. Niedobór ale czego? W dyskusjach i artykułach często pada słowo ‘deficyt’. Pół biedy, jeżeli z kontekstu jasno wynika o którym deficycie mówimy. I wiemy co za nim się kryje. Niestety, często pojęcia te są niedoprecyzowane oraz nierozumiane w trakcie rozmów. A różnica między nimi bywa zasadnicza.

W chwili obecnej do oceny stanu finansów państwa używa się głównie deficytów:

  • Deficyt budżetu państwa
  • Deficyt sektora finansów publicznych
    • Metoda krajowa
    • Metoda europejska (ESA 2010)

Zwykle mówi się o którymś z powyższych wypowiadając słowo „deficyt” w kontekście finansów państwa. Tylko który konkretnie?


Deficyt budżetu państwa spośród wyżej wymienionych jest pojęciem najwęższym. Zgodnie z definicję na stronie NBP, budżet państwa to:

„Podstawowy plan finansowy obejmujący dochody i wydatki państwa (władzy rządowej), uchwalany na okres roku budżetowego. Jako dochody budżetu państwa uwzględnia się m.in.: wpływy z podatków pośrednich i bezpośrednich, dochody niepodatkowe (np. cła), dochody jednostek budżetowych oraz dochody zagraniczne. Mianem wydatków określa się m.in. koszty dotacji, obsługi długu publicznego, obsługi sfery budżetowej, rozliczeń z bankami, subwencji dla gmin oraz rezerw ogólnych.”

W teorii finansów publicznych budżet państwa jest najbardziej mobilnym i elastycznym elementem systemu finansów publicznych. Powinien pełnić funkcję regulatora, tj. koncentrować deficyt wszystkich jednostek sektora rządowego oraz sektora ubezpieczeń społecznych. Czyli działalności całego sektora publicznego bez samorządów. W praktyce tak nie jest, głównie z powodów politycznych. Deficyty i długi ukrywane są gdzie tylko się da, byle tylko nie pokazać ich w budżecie, który często trafia na pierwsze strony gazet. Papier przyjmie wszystko, gorzej jeśli rzeczywistość postanowi nas zweryfikować.

Budżet państwa prowadzony jest zgodnie z krajową metodologią, tj. w ujęciu kasowym i zgodnie z definicjami przyjętymi w Ustawie o finansach publicznych. Sam deficyt to oczywiście różnica pomiędzy wpływami, a wydatkami budżetu państwa w sytuacji, gdy wydatki są wyższe od wpływów.


Deficyt sektora finansów publicznych jest pojęciem najszerszym. Problematyczne jest to, że może być liczony metodą krajową lub europejską (ESA 2010). Nie ma problemu jeżeli nasz rozmówca lub autor artykułu użyje sformułowania: „Deficyt sektora finansów publicznych (SFP)”. Wtedy wiemy, że mówimy o standardzie krajowym. Natomiast jeżeli użyje nazwy „Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP)” to wiemy, że rozmawiamy o metodzie europejskiej zgodnej ze standardem ESA 2010. Czasem stosowanie długiej nazwy jest kłopotliwe, więc można się spotkać ze sformułowaniem „Deficyt finansów publicznych (EDP lub ESA 2010)”. Wtedy też mowa o metodzie europejskiej. Często spotyka się również sformułowanie „General government” – ono także odnosi się do pojęcia zgodnego z metodą europejską. Gorzej, jeżeli stosujemy te pojęcia jak synonimy. A to się zdarza częściej, niż wam się może wydawać.

Różnice pomiędzy krajowym, a europejskim (ESA 2010) standardem w niektórych latach są dość duże. Uzależnione są od ilości i skali operacji, do których inne podejście stosuje metoda krajowa, a inne metoda europejska.

Zwykle deficyt liczony metodą krajową jest niższy niż metodą europejską. A to oznacza, że nasze krajowe standardy ‘coś’ ukrywają. Na przykład wydatki Krajowego Funduszu Drogowego nie są wliczane w metodzie krajowej, są natomiast wliczane metodą europejską. Nie ma żadnego metodologicznego uzasadnienia, aby wydatki ‘przechodzące’ przez Krajowy Fundusz Drogowy były wyłączone z sektora finansów publicznych. Różnic oczywiście jest więcej (Fundusz Kolejowy, fundusze BGK, Bankowy Fundusz Gwarancyjny), ale to nie miejsce, aby o nich pisać – zainteresowani na pewno znajdą odpowiednie materiały.

Różnice pomiędzy krajowym, a europejskim standardem dobrze widać na poziomie długu. Proszę spojrzeć na poniższy wykres. Różnica pomiędzy długiem liczonym metodą krajową (PDP), a metodą europejską (EDP) jest bardzo duża. Szczególnie rosła między 2008, a 2013 rokiem. Oznacza to, że w tym czasie w krajowych metodach ‘nie pokazaliśmy’ sporego deficytu.

Różnica pomiędzy długiem PDP, a EDP (źródło: Ministerstwo Finansów):

Merytorycznie metoda europejska (ESA 2010) jest poprawniejsza i to na niej głównie koncentruję się oceniając finanse naszego państwa. Ujmuje wszystkie zdarzenia (przede wszystkim bezsensownie nie ‘wyrzuca’ np. Krajowego Funduszu Drogowego) oraz podchodzi do zdarzeń memoriałowo, co ma większe uzasadnienie w finansach ‘wynikowych’ (np. rachunki zysków i strat tworzone są metodą memoriałową).

Deficyt oraz dług liczony metodą europejską stanowią kryteria konwergencji (wejście do strefy walutowej). Dodatkowo deficyt (ESA 2010 – metoda europejska) jest kryterium Procedury nadmiernego deficytu. W obu przypadkach próg dla deficytu to 3% PKB, a dla długu 60% PKB.

Metoda krajowa jest ujęta w Konstytucji jako próg ostrożnościowy. Jeżeli dług (PDP – metoda krajowa) przekracza 55% wartości PKB, to wdrażane są opisane w Ustawie o finansach publicznych (art. 86) Procedury ostrożnościowe i sanacyjne. Przy przekroczeniu progu 60% konsekwencje są jeszcze poważniejsze.

A więc z punktu widzenia rządzących, istotna jest kontrola wielkości liczonych zarówno europejskimi, jak i krajowymi metodami. Powoduje to trochę zamieszania, a co gorsza, wiele decyzji politycznych, które są sprzeczne z logiką oraz teorią finansów publicznych. Przypomnijmy sobie wspominane wcześniej wyłączenie Krajowego Funduszu Drogowego z krajowego systemu lub zmiany w systemie emerytalnym (przejęcie obligacyjnej części OFE w celu jej umorzenia i tym samym zmniejszenia relacji długu (PDP i EDP) do PKB).

Efektem jest bałagan w sprawozdawczości finansów publicznych na poziomie krajowym – ale progi ostrożnościowe zapisane w Konstytucji nie są przekroczone.


Skomplikowane? Uporządkujmy trochę:

  • Deficyt budżetu państwa – tylko metoda krajowa; podejście kasowe; sporo zastrzeżeń merytorycznych. Dane na temat wykonania budżetów można znaleźć na stronie Ministerstwa Finansów
  • Deficyt sektora finansów publicznych – metoda krajowa i europejska
    • Deficyt sektora finansów publicznych (SFP) – metoda krajowa; podejście kasowe; sporo wyłączeń, np. Krajowy Fundusz Drogowy
    • Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP; ESA 2010) – metoda europejska; podejście memoriałowe; merytorycznie poprawniejszy niż metoda krajowa – obejmuje całość działalności sektora rządowego, samorządowego i ubezpieczeń społecznych. Pełniejszy obraz finansów publicznych.

W rezultacie wartość poszczególnych deficytów może się od siebie znacząco różnić.

Spójrzmy na rok 2010:

  • Deficyt budżetu państwa: 3,1%
  • Deficyt sektora finansów publicznych (SFP): 6,0%
  • Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP; ESA 2010): 7,3%.

Prawda, że różnice są spore? Właśnie dlatego warto wiedzieć, o którym deficycie mówimy oraz co się za nim kryje. Zachęcam do głębszego poznania tematu!

Moim zdaniem, co już wcześniej zaznaczałem, z punktu widzenia całego Państwa najszerszy obraz (i najlepszy!) prezentuje metoda europejska, tj. EDP, ESA 2010. O niej też, mam wrażenie, częściej mówią politycy, gdyż na nią zważa Unia Europejska. Co nie oznacza, że inne metody są bezużyteczne!

Definicje i metodologia mają znaczenie!


Wspomniałem na początku, że budżet państwa jest pojęciem węższym niż sektor finansów publicznych. Spójrzmy na wydatki budżetu państwa oraz sektora instytucji rządowych i samorządowych (ESA 2010):

Dane jasno pokazują, że w 2015 roku wydatki całego sektora instytucji rządowych i samorządowych (ESA 2010) były 2,25 razy wyższe, niż budżetu państwa. Czyli przez budżet państwa ‘przechodzi’ ok. 45% wszystkich wydatków instytucji rządowych, samorządowych oraz sektora ubezpieczeń społecznych. Po prostu wszystkiego, co wydaje nasze państwo.

Zgodnie z metodologią ESA 2010 Sektor instytucji rządowych i samorządowych dzieli się na podsektory:

  • Rządowy
  • Samorządowy
  • Ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z powszechnie przyjętą doktryną finansów publicznych, budżet państwa powinien wyrównywać (‘regulator zasilania’) deficyty pozostałych segmentów podsektora rządowego i ubezpieczeń społecznych (całość finansów pubicznych oprócz podsektora samorządowego!). Czyli cały deficyt finansów państwa bez podsektora samorządowego powinien być skupiony w budżecie państwa. W polskiej rzeczywistości tak nie jest i deficyt budżetu państwa jest tylko jednym z elementów składających się na deficyt całego podsektora rządowego i ubezpieczeń społecznych.

Powyższy wykres dobrze to pokazuje. Budżet państwa nie kumuluje w sobie wszystkich deficytów na poziomie rządowym i ubezpieczeń społecznych (chociaż w 2015 można przyjąć, że tak było!). Szczególnie uwadze budżetu państwa umykają ubezpieczenia społeczne, które są trwale i strukturalnie deficytowe. Trochę ‘ukrywamy’ te dane poza budżetem państwa. A także w pożyczkach do FUS, których już chyba nigdzie ‘nie widać’, także w metodologii ESA 2010… temat na inną dyskusję.

Znów jest to kwestia dyskusyjna, ale moim zdaniem suma deficytu podsektora rządowego oraz deficytu podsektora ubezpieczeń społecznych lepiej obrazuje deficyt sektora publicznego na poziomie centralnym, niż deficyt budżetu państwa.

Czas na ciekawostkę, a jest ich tutaj bardzo dużo!

Stopień fiskalizmu. Czyli ile w podatkach ‘zdziera’ z nas Państwo.

Uwaga na lewą oś! Nie jest wyskalowana od zera, za co niektórzy linczują. Gdyby była wyskalowana od zera, wykres byłby zbyt płaski i nie byłoby widać żadnych zachodzących tendencji!

Jeżeli porównamy wydatki całego sektora instytucji rządowych i samorządowych (podsektor rządowy, samorządowy i ubezpieczeń społecznych) do wartości PKB, to okaże się, że stopień fiskalizmu wynosi ok. 41,5% (w 2015 r.). Czyli ‘dzień wolności podatkowej’ mierzony tą metodą przypada 1 czerwca. Co ciekawe, od kilku lat stopień fiskalizmu (mierzony tą metodą!) spada i jest jednym z najniższych w Unii Europejskiej.

Zachęcam do dokładnego przestudiowania Sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP; ESA 2010), który naprawdę dużo pokazuje na temat finansów Państwa. Tutaj na więcej niestety nie ma czasu i miejsca.


Indeks WIG. Najpopularniejszy indeks giełdowy na polskiej giełdzie. Każdy z nas się nim posługuje, ale czy wiemy, czym dokładnie jest? Mimo, że najpopularniejszy, to jednak posiada kilka wad! I to dość sporych. Na przykład osobiście rzadko używam indeksu WIG jako benchmarku – po prostu nie odzwierciedla mojego sposobu inwestowania.

Dowiedz się więcej o tym, jak zbudowany jest WIG!


LTE I ZYSK NBP – UJĘTE W CAŁOŚCI, CZY NIE?

Tutaj będzie krótko i konkretnie.

W 2016 roku osiągnięto wpływy ze sprzedaży częstotliwości LTE na poziomie 9,2 mld zł. Na forach, w komentarzach pod artykułami i w mediach społecznościowych trwał spór: Czy LTE wpływa na deficyt?

Cóż, trzeba by wrócić do punktu wyżej i zapytać „na który deficyt?”.

Otóż budżet państwa prowadzony jest metodą kasową, więc oznacza to, że w budżecie państwa wpływy z LTE ujęte są w całości. Czyli całość wpływów z LTE ‘obniżyła’ deficyt budżetu państwa w 2016 roku.

Zupełnie inaczej jest w deficycie sektora instytucji rządowych i samorządowych (ESA 2010), który prowadzony jest metodą memoriałową. Skoro sprzedaż częstotliwości dotyczy okresu 15 lat, to wpływy z tego tytułu również muszą zostać rozbite na 15 lat. Oznacza to, że w dochodach sektora instytucji rządowych i samorządowych (ESA 2010) znajdzie się 1/15 wpływów z LTE (ok. 613 mln zł). W następnych 14 latach do dochodów dopisywane będą kolejne 613 mln zł, aż cała kwota 9,2 mld zł ‘wyczerpie się’. A więc w 2016 roku tylko 1/15 wpływów z LTE przyczyni się do ‘obniżenia’ deficytu.

Drugim problematycznym wpływem jest zysk wypłacony przez NBP w wysokości 7,9 mld zł.

W budżecie państwa, zgodnie z metodą kasową oraz brakiem specyficznych wyłączeń, zysk NBP będzie ujęty w całości w kwocie 7,9 mld zł. Czyli cały zysk NBP przyczyni się do ‘obniżenia’ deficytu budżetowego.

Zgodnie z metodologią ESA 2010, zysk NBP nie może zostać ujęty jako dochód w części odpowiadającej zyskowi z tytułu wyceny różnic kursowych, cenowych, wyceny itp. Tylko 47 mln zł zysku NBP zostało zarejestrowane jako dochód sektora instytucji rządowych i samorządowych.

Krótko:

LTE:

  1. W całości w budżecie państwa
  2. 1/15 co roku przez 15 lat w sektorze instytucji rządowych i samorządowych

Zysk NBP:

  1. W całości w budżecie państwa
  2. Tylko 47 mln zł (z około 7,9 mld zł!) stanowi dochód sektora instytucji rządowych i samorządowych.

W praktyce z tytułu różnic w sposobie ujęcia zysku z LTE i NBP różnica pomiędzy deficytem budżetu państwa, a deficytem sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniesie ok. 16,5 mld zł na korzyść budżetu państwa (niższy deficyt).


CZY DEFICYT BUDŻETOWY JEST REKORDOWY?

Od razu po opublikowaniu komunikatu na temat szacunkowego wykonania budżetu państwa w 2016 roku pojawiły się duże nagłówki na portalach informacyjnych: REKORDOWY DEFICYT!

Oczywiście miano na myśli deficyt budżetu państwa.

Rozmiar deficytu zaskoczył chyba wszystkich. Mało kto spodziewał się, że w ostatnim miesiącu tak mocno ‘stopnieją’ wpływy z tytułu VAT, a w konsekwencji wzrośnie deficyt. Tylko czy deficyt był naprawdę rekordowy?

Na wykresie dane prezentują się tak:

Jeżeli spojrzymy na wartości nominalne to tak – deficyt budżetu państwa jest rekordowy. Próg 40 mld zł został przekroczony jedynie w 2010, 2013 i 2016 roku. Dodatkowo budżet państwa został nieco ‘odciążony’ w zeszłym roku wpływami z LTE (9,2 mld zł) i NBP (7,9 mld zł). Łącznie 17,1 mld zł!

Metodologicznie zyski z NBP i LTE zaliczane są w całości (kasowo) do dochodów budżetowych. O ile zyski z LTE są  faktycznie nietypowe, to zysk wypłacany przez NBP pojawia się regularnie: 2005 (4,2 mld zł), 2006 (1,2 mld zł), 2007 (2,5 mld zł), 2010 (4,0 mld zł), 2011 (6,2 mld zł), 2012 (8,2 mld zł), 2013 (5,3 mld zł), 2016 (7,9 mld zł). W analizowanym okresie (od wejścia do UE), zysk pojawił się w 8 z 12 lat.

Wykres prezentujący deficyt budżetu państwa po ‘oczyszczeniu’ z LTE i NBP wygląda następująco:

Tutaj widzimy, że deficyt dalej jest rekordowy w ujęciu nominalnym. Pytanie, czy przedstawianie deficytu w taki sposób ma sens? Wartości ekonomiczne przedstawiają rzetelniejszy obraz, jeżeli mamy jakiś punkt odniesienie. W przypadku deficytów i długów takim punktem odniesienia jest PKB.

A PKB w ostatnich latach wygląda tak:

Między 2005, a 2016 rokiem PKB wzrosło dwukrotnie. Czy więc ten sam deficyt w ujęciu nominalnym w 2005 i 2014 rokiem był tak samo ‘odczuwany’ przez gospodarkę? Moim zdaniem – nie.

Odnieśmy deficyt (z zyskami z NBP i LTE – zgodnie z metodologią) do wartości PKB w danym roku:

Widzimy, że w odniesieniu do PKB, w 2016 roku deficyt był ‘w normie’.

Zobaczmy jeszcze, jak będzie wyglądać deficyt w stosunku do PKB, jeżeli wyłączymy zyski z NBP w okresie 2005-2016 oraz z LTE w 2016 roku:

Bez zysków ‘jednorazowych’, jak często nazywa się zysk LTE i NBP, deficyt w relacji do PKB rzeczywiście jest na rekordowych poziomach – wynosi 3,43%. Na podobnych, wysokich, poziomach był w 2005 roku (3,28%) i w 2010 roku (3,36%).

W 2017 roku NBP wypłaci rekordowy (lub jeden z najwyższych) zysk do budżetu. Będzie to ok. 6-9 mld zł (szybki szacunek). W budżecie na 2017 rok ujęto wypłatę zysku w wysokości ok. 600 mln zł (temat na osobny wpis). Więc nawet jeżeli Program 500+ obciąży budżet przez cały rok, a nie przez ¾ roku jak w 2016 r.,  a od października dojdą koszty reformy emerytalnej, to w 2017 roku z punktu widzenia budżetu państwa nie powinno być tak źle. Pod warunkiem, że utrzymają się lub poprawią warunki makroekonomiczne (dynamika PKB, zatrudnienie, wynagrodzenia, konsumpcja itp.). Dodatkowo być może w 2017 roku pojawią się efekty walki z dziurą VAT, których w 2016 roku niestety nie zaobserwowaliśmy.

Czy deficyt budżetowy był rekordowy?

To zależy, który wykres z czterech powyższych wybierzesz!

Pierwsze dwa, podające wartość deficytu bez punktu odniesienia odrzuciłbym. Zdecydowanie więcej informacji przedstawiają dwa ostatnie wykresy, tj. deficyt w odniesieniu do PKB.

Metodologia krajowa ujmuje wpływy z LTE i NBP, więc zgodnie z metodologią deficyt budżetowy w ujęciu do PKB nie jest rekordowy – wynosi ok. 2,5%, a w 2010 roku wynosił 3,1%.

Wyłączając zyski ‘jednorazowe’ (chociaż NBP pojawia się w 8 z 12 lat!) deficyt jest rekordowy i wynosi ok. 3,43%. Myślę, że liczenie deficytu w taki sposób jest usprawiedliwione, jeżeli patrzymy w przyszłość, tj. jeżeli np. w kolejnym roku budżetowym nie spodziewamy się zysków ‘jednorazowych’. Jak zaznaczyłem wyżej, w 2017 roku w budżecie będzie zysk z NBP. Moim zdaniem w 2017 roku deficyt budżetowy będzie oscylował w granicach 3%. Jeżeli pogorszą się warunki makroekonomiczne, a nie poprawi się ściągalność VAT, deficyt budżetowy przekroczy 3%.

Problem może pojawić się w roku 2018, w którym trudno będzie o wypłatę zysku NBP, a dojdą koszty reformy emerytalnej. Bez poprawy ściągalności podatków, szczególnie VAT, oraz dobrej koniunktury gospodarczej z pewnością przekroczymy 3% deficyt budżetu państwa.


To tyle, jeżeli patrzymy wyłącznie na budżet państwa.

Na koniec, żeby jeszcze trochę zamieszać, kilka wykresów i parę zdań. Jeżeli wrócisz się do punktu 1. niniejszego wpisu, to zobaczysz, że krytykuję budżet państwa:

Zgodnie z powszechnie przyjętą doktryną finansów publicznych, budżet państwa powinien wyrównywać (‘regulator zasilania’) deficyty pozostałych segmentów podsektora rządowego i ubezpieczeń społecznych (całość oprócz podsektora samorządowego!). Czyli cały deficyt powinien być skupiony w budżecie państwa. W polskiej rzeczywistości tak nie jest i budżet państwa jest tylko jednym z elementów składających się na deficyt całego podsektora rządowego i ubezpieczeń społecznych.”

Lepiej faktyczny stan finansów publicznych oddaje europejska metodologia ESA 2010, zgodnie z którą również przygotowywane są dane publikowane przez Ministerstwo Finansów.

Zgodnie z ESA 2010 przygotowywane są informacje na temat Sektora instytucji rządowych i samorządowych. I to one dają najrzetelniejszy obraz sytuacji finansowej państwa.

Przypomnę, że Sektor instytucji rządowych i samorządowych składa się z trzech podsektorów:

  1. Podsektor Instytucji Rządowych
  2. Podsektor Instytucji Samorządowych
  3. Podsektor Funduszy Ubezpieczeń Społecznych

Deficyt budżetu państwa powinien kumulować w sobie deficyty podsektora nr 1 i 3 – Rządowego i Funduszy Ubezpieczeń Społecznych. Różnice metodologiczne, które opisuję na samym początku wpisu, powodują spore różnice pomiędzy deficytem budżetowym, a deficytem Podsektora Rządowego i Funduszy Ubezpieczeń Społecznych. Moim zdaniem poprawniejsze jest podejście ESA 2010 – ujmuje wszystkie zdarzenia na poziomie finansów państwa (czego nie można powiedzieć o polskiej Ustawie o finansach publicznych, patrz przykład Krajowego Funduszu Drogowego) oraz rozkłada jednorazowe zyski memoriałowo na odpowiedni okres (LTE na 15 lat, skoro aukcja dotyczyła dostępu do częstotliwości na 15 lat). Po prostu polska metodologia jest ‘skrzywiona’ wieloma zmianami legislacyjnymi na przestrzeni lat, które miały ukrywać problemy finansów państwa.

Spójrzmy na wykres przedstawiający deficyt budżetu państwa [% PKB] oraz sumę deficytów Podsektora Instytucji Rządowych i Podsektora Funduszy Ubezpieczeń Społecznych [% PKB] zgodnych z ESA 2010:

Niestety, nie ma jeszcze danych za 2016 rok i pewnie będą dopiero za kilka miesięcy. To chyba jedyny minus metody europejskiej – dane pojawiają się ze znacznym opóźnieniem w stosunku do danych nt. budżetu państwa.

Moim zdaniem, czerwone kolumny na powyższym wykresie najlepiej oddają  realny deficyt na szczeblu centralnym (który powinien pokazywać budżet państwa, a tego nie robi). W tym ujęciu daleko nam do rekordowych deficytów z lat 2009-2010 (6,2% w 2009 r. i 6,1% w 2010r.!)

Na koniec ostatni wykres – pokazujący deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych (dane jak powyżej + samorządy). Czyli jest to deficyt ‘całego państwa’ – szczebla centralnego i samorządowego. Jak widać, dodanie samorządów już tak dużo nie zmienia (zazwyczaj ok. 0,2-0,4 pkt proc.):

Prognoza 2,8% dla 2016 roku pochodzi z wypowiedzi Leszka Skiby z Ministerstwa Finansów. W 2016 samorządy prawdopodobnie zanotują rekordową nadwyżkę, ze względu na niższe nakłady inwestycyjne. Z punktu widzenia deficytu to korzystne.

Lata 2009-2010 to duże problemy spowodowane kryzysem gospodarczym. Tutaj widać, jak głębokie piętno kryzys odcisnął na finansach publicznych – czego nie można dostrzec patrząc na deficyt budżetu państwa – w 2009 r. 1,7% (!), a w 2010 r. 3,1% (wykres znajdziesz gdzieś powyżej).

Rok 2015 to zejście poniżej 3% – kluczowego poziomu z punktu widzenia Procedury nadmiernego deficytu. Takiego poziomu powinniśmy się trzymać (2,5-3,0%), aby zbyt szybko nie zbliżyć się do granicy 60% długu do PKB.


Podsumowując, niestety nic nie jest tak proste jak wygląda w wielu artykułach, czy komentarzach. Czy deficyt budżetu państwa jest rekordowy? To zależy. Analizując jedynie dane w odniesieniu do PKB, to deficyt budżetu państwa nie jest rekordowy. Jeżeli wyłączymy zyski z LTE i NBP z całego analizowanego okresu, to deficyt budżetu państwa jest rekordowy.

Jednak sposób budowy budżetu państwa posiada wiele mankamentów, dlatego warto zwrócić się w kierunku europejskiej metodologii ESA 2010. Zgodnie z nią, deficyt podsektora rządowego i podsektora ubezpieczeń społecznych (którym powinien odpowiadać budżet państwa) z pewnością nie będzie rekordowy, chociaż nie mamy jeszcze danych na ten temat – pozostają szacunki. Co prawda deficyt będzie wyższy niż w 2015 roku, ale zdecydowanie niższy niż w latach 2009 – 2010 (6,2% i 6,1%!).

Ostatnie spojrzenie na kwestię deficytu, to spojrzenie przez pryzmat całego sektora instytucji rządowych i samorządowych. Dodając samorządy do podsektora rządowego i podsektora ubezpieczeń społecznych, okaże się, że… deficyt, dzięki nadwyżce samorządów (głównie ze względu na wstrzymanie inwestycji, co wcale nie jest takie dobre!), będzie na rekordowo niskich poziomach.

Wszystko jasne? No właśnie… w zależności od wybranej metody, możesz pokazać, że deficyt jest rekordowo wysoki, jest w normie lub jest rekordowo niski. Pole do manewru bardzo duże, stąd tak wiele nieporozumień na tej płaszczyźnie. I prób manipulacji (lub niewiedzy?).

Ostatnie słowo z mojej strony – budżet państwa warto śledzić. Głównie ze względu na obserwowanie poziomu dochodów podatkowych i niektórych wydatków. Jednak jeżeli chcemy analizować deficyt w ujęciu globalnym – lepiej spojrzeć w kierunku ESA 2010. A tam rekordowych deficytów póki co nie widać. Póki co, bo w 2018 i 2019 roku stanie przed nami spore wyzwanie, czyli trudny do obrony kluczowy poziom 3% deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych. Coraz więcej ‘stałych’ wydatków, a wpływy rosną nie więcej, niż o wysokość wzrostu kluczowych czynników makroekonomicznych, co oznacza brak wymiernych efektów prób uszczelnienia systemu podatkowego. Kluczową rolę, jak to zazwyczaj bywa, odegra koniunktura gospodarcza.


STOP

Zapisałeś się już na listę wybrańców? 🙂

-> błyskawiczna informacja o nowych wpisach

-> informacja o zmianach wskazań barometru makro

-> informacja o wynikach portfela inwestycyjnego

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *