Ujemna realna stopa procentowa – tracimy na lokatach!

Po raz trzeci w ostatnich 12 latach dochodzi do sytuacji, w której referencyjna stopa procentowa jest niższa od inflacji CPI. Oznacza to, że mamy do czynienia z ujemną stopą procentową. Jest to zła wiadomość dla oszczędzających – realnie tracimy na lokatach. Co zrobić, aby uchronić nasze oszczędności od utraty wartości?


Wpis jest częścią cyklu Raporty i analizy

Aktualnie najkorzystniejsze lokaty


REALNA STOPA PROCENTOWA


Realna stopa procentowa jest różnicą (choć nie do końca – wzór w dalszej części wpisu) pomiędzy referencyjną stopą procentową (główna stopa NBP), a inflacją CPI.

Referencyjna stopa procentowa określa minimalne oprocentowanie 7-dniowych bonów pieniężnych NBP. Stopa referencyjna wpływa bezpośrednio na poziom WIBOR-u, który reguluje oprocentowanie kredytów. Każdy, kto posiada długoterminowy kredyt (np. hipoteczny) doskonale wie o czym mówię. W warunkach umowy oprocentowanie określone jest jako WIBOR (3- lub 6-miesięczny) + marża.

Referencyjna stopa procentowa bezpośrednio wpływa także na poziom oprocentowania depozytów, które zwykle są nieco niżej oprocentowanie od WIBOR-u. Bank drożej pożycza kontrahentom pieniądze, niż sam płaci za lokowanie środków na lokatach.

Stopa referencyjna i WIBOR:

Mówiąc inaczej, poprzez referencyjną stopę procentową NBP ma możliwość regulowania kosztów kredytów i oprocentowania depozytów. Zwiększając stopy procentowe NBP powoduje, że rośnie WIBOR, zwiększają się koszty kredytów oraz oprocentowanie depozytów – sytuacja taka prowadzi do zwiększenia skłonności do oszczędzania oraz zmniejszenia akcji kredytowych. ‚Schładza się’ gospodarkę. Zmniejszenie  poziomu stóp procentowych prowadzi do analogicznej sytuacji – oszczędzanie staje się mniej korzystne, a korzystniejsze jest branie kredytów (tańsze), co skłania do inwestowania.

Powyższą zależność znajdziemy w każdym podręczniku do ekonomii w rozdziale o polityce monetarnej. Nie jestem na czasie jeśli chodzi o obecnie stosowane na uczelniach podręczniki, ale trochę zmodyfikowałbym powyższe zależności.

Skłonność do oszczędzania i inwestowania w największej mierze zależy od realnej stopy procentowej, a nie od referencyjnej stopy procentowej. Oczywiście referencyjna stopa procentowa bezpośrednio wpływa na realną stopę procentową, ale w całość musimy wmieszać inflację CPI. O inflacji CPI pisałem więcej tutaj – wiem, że bywa ona często krytykowana, ale dla potrzeb polityki makroekonomicznej jest odpowiednia. Chociaż przeciętnemu Kowalskiemu może wydawać się oderwana od rzeczywistości.


Realna stopa procentowa = ((ref. stopa procentowa – inflacja CPI) / (100 + inflacja CPI)) * 100


Przykładowo, w lutym 2017 roku inflacja CPI wynosiła 2,2%, a referencyjna stopa procentowa 1,5%:

Realna stopa procentowa = ((1,5-2,2) / (100 + 2,2)) * 100 = -0,68%

W lutym realna stopa procentowa wynosiła -0,68%


Jeżeli stopa referencyjna > inflacji, to realna stopa procentowa jest dodatnia.

Jeżeli stopa referencyjna < inflacji, to realna stopa procentowa jest ujemna.

Dodatnia realna stopa procentowa zachęca do oszczędzania, ponieważ oprocentowanie depozytów przewyższa inflację – zarabiamy na lokatach. Im wyższa realna stopa procentowa, tym skłonność do przeznaczania środków na oszczędności wyższa. Dla osób spłacających kredyty taka sytuacja jest zwykle niekorzystna, ponieważ WIBOR jest wysoki, a więc wysokie są koszty odsetek.

Ujemna realna stopa procentowa zniechęca do oszczędzania, ponieważ oprocentowanie depozytów jest niższe od inflacji – realnie tracimy na lokatach. W takiej sytuacji szukamy miejsc, w których środki zaczną na siebie zarabiać – zwiększa się skłonność do inwestowania, co, w teorii, powinno pobudzić inwestycje, konsumpcję i wzrost gospodarczy. Niskie stopy są korzystne dla kredytobiorców, ze względu na niski WIBOR, a więc niskie koszty odsetek.


Dlaczego więc NBP nie utrzymuje stóp procentowych na bardzo niskim poziomie zachęcając do inwestowania i pobudzając wzrost gospodarczy? Ponieważ jednym z celów sterowania stopami procentowymi jest utrzymanie poziomu inflacji w celu inflacyjnym, który zgodnie z polityką NBP wynosi 2,5% (+/- 1%). Czyli przedział celu inflacyjnego wynosi 1,5-3,5%. Obecnie inflacja wynosi 2,2%, więc jest zgodna z celem inflacyjnym.


Referencyjna stopa procentowa i inflacja CPI:

W 2009 i 2011 roku mieliśmy do czynienia z krótkimi okresami, gdy realna stopa procentowa była ujemna. W ostatnich miesiącach gwałtownie wzrosła inflacja CPI, a stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie. W styczniu inflacja była wyższa od stopy procentowej, co oznacza, że realne stopy są ujemne.

Póki co inflacja CPI znajduje się w przedziale będącym celem inflacyjnym NBP. Jeżeli inflacja w dalszym ciągu będzie rosła, będzie to sygnał dla Rady Polityki Pieniężnej do podwyżek stóp procentowych – zmniejszy się skłonność do inwestowania (droższe kredyty) oraz zwiększy do oszczędności (korzystniejsze oprocentowanie depozytów).

Póki co mamy okres, w którym nie opłaca się oszczędzać, a niskie koszty kredytów powinny skłaniać przedsiębiorstwa do inwestowania. Powinno mieć to pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy. Chociaż presja na podwyżkę stóp procentowych, która może pojawić się w drugiej połowie roku, może negatywnie wpłynąć na wzrost PKB. W przeszłości istniała silna korelacja pomiędzy obniżką stóp procentowych, a wzrostem dynamiki PKB oraz podwyżką stóp, a obniżką dynamiki wzrostu PKB.


Czas na podsumowujący wykres tej części wpisu, czyli jak kształtowała się w czasie realna stopa procentowa w ostatnich latach. Warto odnotować, że z tak gwałtownym spadkiem realnej stopy procentowej nie mieliśmy do czynienia w analizowanym okresie. Gdybym miał ‚obstawiać’, to uważam, że w drugim półroczu stopy procentowe zostaną podwyższone.

Realna stopa procentowa:


O PKB słyszymy bardzo często. Rzadziej spoglądamy ‚do środka’, a szkoda, bo warto!

Zapraszam do wpisu, w którym rozbieram wzrost PKB na kilka głównych kategorii – konsumpcję, inwestycje, wydatki rządowe, zapasy i eksport netto.


TRACIMY NA LOKATACH!?


Teorię w ekspresowym wydaniu na najnowszych realnych danych mamy za sobą, teraz przyjrzyjmy się, jak wyglądają nasze oszczędności na lokatach.

Skoro realna stopa procentowa jest ujemna, to teoretycznie powinniśmy realnie tracić na depozytach terminowych. NBP na swojej stronie internetowej udostępnia dane na temat średniego oprocentowania depozytów terminowych w zależności od okresu. Na potrzeby analizy wziąłem średnie oprocentowanie depozytów zawieranych na okres od 6 do 12 miesięcy.

Oczywiście uwzględniłem pozostałe koszty lokowania środków, czyli podatek belki oraz inflację CPI.

Oprocentowanie lokat po uwzględnieniu podatku belki oraz inflacji:

Praktyka pokrywa się z teorią. Jeżeli weźmiemy pod uwagę średnie oprocentowanie depozytów, uwzględnimy inflację oraz podatek belki, to realnie tracimy na lokatach -0,70%!

Jeszcze w lutym 2015 roku, dzięki deflacji, realnie zyskiwaliśmy 3,73%. Chociaż mogło nam się wydawać, że sporo mniej, gdyż z powodu deflacji, nominalnie wzrost był niższy. Iluzja pieniądza.

W przeszłości mieliśmy do czynienia z dwoma okresami, w których realne zwrotu z depozytów były niższe. W czerwcu 2008 roku wynosiły -1,86%, a w maju 2011 roku -1,38%.

Do kiedy taki stan rzeczy będzie się utrzymywał? Wzrostu oprocentowanie depozytów nie doczekamy się przed podwyżką stóp procentowych. Jak pisałem wyżej, do pierwszej podwyżki stóp procentowych może dojść w drugiej połowie roku. Znając realia, oprocentowanie lokat nie wzrośnie od razu. Trzeba również pamiętać, że jeżeli założymy dziś lokatę na rok (ze stałym oprocentowaniem), to nic nam podwyżki stóp nie dają.

W przeszłości okresy z ujemnymi realnymi zwrotami z depozytów trwały około roku. Obecnie może być podobnie. Powinniśmy się przygotować, że standardowe lokaty nie będą nas chronić przed inflacją.


Czy w takim razie powinniśmy zrezygnować z lokat? Uważam, że nie.

Po pierwsze, można znaleźć oferty promocyjne (często niestety wymagają spełnienia dodatkowych warunków), które oprocentowane są wystarczająco wysoko, aby dać realnie zarobić. Staram się monitorować rynek lokat (zresztą, jest sporo różnych zestawień). Aktualnie najlepsze lokaty można znaleźć tutaj.

Po drugie, jaką mam alternatywę? Nie zakładać w ogóle lokat? Wtedy nasza realna strata będzie jeszcze większa. Zainwestować w inne produkty? Większe ryzyko. Oczywiście można również na bieżąco konsumować lub zaryzykować poważniejszą inwestycję (własny biznes?). W końcu taki jest cel niskich realnych stóp procentowych – aby nieco rozruszać nasze oszczędności!

Jeżeli zrezygnujemy z lokat  i pieniądze będziemy trzymać w przysłowiowej skarpecie, to nasze oszczędności będą tracić na wartości jeszcze szybciej. Przygotowałem poniższy wykres, aby to zobrazować:

Korzystając z lokat tracimy obecnie 0,70%. Trzymając w skarpecie tracimy 2,15%.

W przeszłości, w najgorszych okresach dla naszych oszczędności wyglądało to tak:

  • czerwiec 2008: z lokatami -1,86%, bez lokat -4,58%
  • maj 2011: z lokatami -1,38%, bez lokat -4,76%

Który wariant wybierasz? Ja wolę tracić mniej, niż więcej. A jeszcze bardziej lubię zarabiać, więc staram się wyszukiwać jak najkorzystniejszych lokat dla mojej bezpiecznej części portfela inwestycyjnego.

Zachęcam do podobnego podejścia. W dłuższym okresie, dzięki mechanizmowi procentu składanego, każde pół procenta robi różnicę!


STOP

Zapisałeś się już na listę wybrańców? 🙂

-> błyskawiczna informacja o nowych wpisach

-> informacja o zmianach wskazań barometru makro

-> informacja o wynikach portfela inwestycyjnego

 

 

Podziel się:

3 komentarze

  1. Pingback: Ponad Kreską – Dane makro za marzec 2017 + prognoza PKB + CLI

  2. Pingback: Ponad Kreską – Podsumowanie portfela – lipiec 2017

  3. Pingback: Ponad Kreską – Dane makro za lipiec 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *